Narzeczeni u Franciszka

Ojciec Święty Franciszek spotkał się z narzeczonymi w dzień św. Walentego 14 lutego na placu św. Piotra, mówił do nich: życie razem jest sztuką i wymaga nauczenia się trzech słów: "czy mogę?", "dziękuję" i "proszę o wybaczenie".

 

Ojciec Święty przywitał się jak zwykle z obecnymi na placu pielgrzymami na następnie na podium z kilkoma parami, w tym jedną z Polski. Słowa powitania skierował do niego przewodniczący Papieskiej Rady ds. Rodziny, abp Vincenzo Paglia. W swoim słowie zaznaczył, że na propozycję spotkania z Franciszkiem odpowiedziało znacznie więcej narzeczonych, niż oczekiwano i zamiast w auli Pawła VI trzeba je było zorganizować na placu św. Piotra. Przypomniał postać św. Walentego, biskupa Terni z IV wieku. Zaznaczył, iż zebrani w Watykanie młodzi gotowi są iść wbrew utartym schematom, i pragną żyć nie budując na egoizmie, lecz na darze z siebie na całe życie. Wskazał na konieczność odpowiedniej polityki wspierającej rodzinę ze strony władz odpowiedzialnych za życie publiczne.

Następnie pytania zadały papieżowi trzy pary narzeczonych. Pierwsza z nich prosiła Franciszka o wyjaśnienie, jak przezwyciężyć lęk przed ślubowaniem sobie miłości na zawsze.

Odpowiadając Ojciec Święty wyraził zrozumienie dla lęków, w czasach gdy wszystko zmienia się tak szybko, nic nie trwa długo. Mentalność taka prowadzi wielu przygotowujących się do małżeństwa do deklaracji w rodzaju: "Jesteśmy razem tak długo, jak długo trwać będzie miłość". Czy miłość jest tylko uczuciem, stanem psychofizycznym? - zapytał papież. Zaznaczył, że miłość jest relacją, czymś, co się rozwija, trochę tak, jak buduje się dom. "Zaś dom buduje się wspólnie - nigdy samemu!" - podkreślił Franciszek.

Wyjaśnił dalej, że chodzi tu o sprzyjanie rozwojowi. "Drodzy narzeczeni, przygotowujecie się do tego, by wspólnie się rozwijać, by wspólnie budować ten dom, żeby na zawsze mieszkać razem. Nie chcecie budować go na piasku uczuć, które przychodzą i odchodzą, ale na skale prawdziwej miłości, tej miłości, która pochodzi od Boga" - stwierdził papież. Dodał, że na tym planie miłości rodzi się rodzina, pragnąc być miejscem miłości, pomocy, nadziei i wsparcia. "Pragniemy aby, tak jak miłość Boga jest trwała i na zawsze, tak też miłość budująca rodzinę, była trwała i na zawsze. Proszę was, nie możemy ulec «kulturze tego, co prowizoryczne»! - zaapelował Ojciec Święty.

Następnie papież zastanawiał się jak leczyć tę bojaźń przed ślubowaniem miłości na zawsze. Wskazał, że po pierwsze powierzając się każdego dnia Panu Jezusowi, rozwijając wymiar duchowy swego życia, dbając o wspólny rozwój duchowy, stając się ludźmi dojrzałej wiary. Wyjaśnił, że "na zawsze" to nie tylko kwestia trwania. "Małżeństwo jest udane nie tylko wówczas, kiedy trwa, ale ważna jest jego jakość. Bycie razem i umiejętność kochania się na zawsze jest wyzwaniem małżonków chrześcijańskich" - powiedział Franciszek. Nawiązał do cudu rozmnożenia chlebów. "Także w waszym wypadku Pan może pomnożyć waszą miłość i dać ją wam świeżą i dobrą każdego dnia. Ma jej nieograniczone zasoby! To On wam daje miłość, tkwiącą u podstaw waszego związku i każdego dnia ją odnawia, umacnia. Czyni ją jeszcze większą, kiedy rodzina wzrasta wraz z dziećmi. Na tej drodze ważna i konieczna jest modlitwa. Zawsze on za nią, a ona za niego i obydwoje razem" - stwierdził Ojciec Święty, zachęcając by prosili Jezusa o pomnożenie swej miłości.

Papież przypomniał, że w Modlitwie Pańskiej mówimy: "Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj" i zachęcił, aby narzeczeni nauczyć się modlić: "Naszą miłość powszednią daj nam dzisiaj!". Następnie odmówił tę modlitwę ze wszystkimi narzeczonymi obecnymi na placu św. Piotra. Dodał, że jest to modlitwa zarówno narzeczonych jak i małżonków. "Im bardziej będziecie się Jemu powierzać, tym bardziej wasza miłość będzie «na zawsze», zdolna do odnawiania się i przezwycięży wszelką trudność" - zapewnił Franciszek.

Drugie pytanie dotyczyło duchowości życia małżeńskiego.

Ojciec Święty podkreślił, że życie razem jest sztuką i wymaga nauczenia się trzech słów: "czy mogę?", "dziękuję" i "proszę o wybaczenie".

Mówiąc o pierwszym - zapytaniu "czy mogę?" papież zaznaczy, że wyraża ono prośbę o możliwość wejścia w życie drugiej osoby z szacunkiem i wrażliwością. Musimy nauczyć się pytać: czy mogę to uczynić? Czy chcesz, żebyśmy tak zrobili? abyśmy podjęli tę inicjatywę, tak wychowali nasze dzieci? Czy chcesz, żebyśmy dziś wieczór wyszli na miasto? ... Oznacza to więc proszenie drugiej osoby o pozwolenie, aby uprzejmie wejść w życie drugiej osoby. "Prawdziwej miłości nie narzuca się zawziętością i agresywnością" - podkreślił Franciszek, dodając, że uprzejmość umacnia miłość. "A dziś w naszych rodzinach, w naszym świecie, często brutalnym i aroganckim, potrzebujemy znaczenie więcej uprzejmości, której zaczynamy uczyć się w domu" - stwierdził Ojciec Święty.

Następnie papież podkreślił znaczenie słowa "dziękuję" i postawy wdzięczności, dziękowania sobie nawzajem, gdyż wdzięczność jest kwiatem rosnącym na szlachetnej ziemi. Dla rozwoju tego kwiatu potrzebna jest szlachetność duszy. "W waszej relacji, a jutro w życiu małżeńskim, ważna jest podtrzymywanie żywej świadomości, że druga osoba jest darem Boga, a za Boże dary się dziękuje" - powiedział Franciszek. Dodał, że umiejętność ta pozwala na pomyślny rozwój życia małżeńskiego.

Trzecie słowo, na którym zatrzymał się papież to: "proszę o wybaczenie". Zaznaczył, że każdy z nas popełnia w życiu błędy i dlatego musimy się nauczyć słowa "przepraszam". Zazwyczaj jednak każdy z nas gotów jest oskarżać innych i usprawiedliwiać siebie, a zaczęło się to już od historii pierwszych rodziców, którzy po upadku oskarżali siebie nawzajem. Ten instynkt jest źródłem wielu katastrof. "Nauczymy się rozpoznawać nasze błędy i przepraszać" - zachęcił Franciszek i wskazał, że także w ten sposób rodzina chrześcijańska się rozwija, tym bardziej, że wiemy, iż nie ma idealnych rodzin, mężów czy żon a tym bardziej teściowych. Wskazał, że Pan Jezus, który nas dobrze zna, uczy nas, abyśmy nigdy nie kończyli dnia bez proszenia o przebaczenie, aby pokój powrócił do naszego domu, do naszej rodziny, gdyż następnego dnia znacznie trudniej będzie się jednać. "Jeśli nauczymy się prosić o przebaczenie i przebaczyć sobie nawzajem, to małżeństwo będzie trwało, będzie się rozwijało" - zapewnił Ojciec Święty.

Trzecie pytanie dotyczyło tego, jak dobrze przeżywać sakrament małżeństwa oraz wesele.

Papież zachęcił, aby było to nade wszystko prawdziwe święto chrześcijańskie, a nie impreza światowa. Przypomniał opis uczty w Kanie Galilejskiej, kiedy na prośbę Maryi Pan Jezus dokonał pierwszego cudu i zamienił wodę w wino. "To ma także miejsce podczas każdego wesela: to, co uczyni pełnym i głęboko prawdziwym wasze małżeństwo to obecność Pana, który się objawia i daje swą łaskę. To Jego obecność daje «dobre wino», to On jest tajemnicą pełnej radości, tej która prawdziwie rozpala serce" - powiedział Franciszek.

Jednocześnie Ojciec Święty zachęcił, aby małżeństwo jakie zawrą obecni dziś w Watykanie narzeczeni było wstrzemięźliwe i uwypuklało to, co jest naprawdę ważne. Zauważył, że często wiele uwagi przywiązujemy do oznak zewnętrznych, takich jak kwiaty, zdjęcia itd. Są one ważne jedynie wówczas, gdy potrafią wskazać prawdziwą przyczynę radości: Boże błogosławieństwo dla miłości nowożeńców. "Sprawcie, aby tak jak wino w Kanie Galilejskiej znaki zewnętrzne waszego święta ujawniały obecność Pana i przypominały wam i wszystkim obecnym źródło i przyczynę waszej radości" - podkreślił papież

Na zakończenie Franciszek wskazał, że małżeństwo jest także codzienną pracą, rozwijaniem w sobie nawzajem człowieczeństwo. Chodzi o wspólny rozwój, będący współpracą małżonków z Panem Bogiem. "A dzieci otrzymają w spadku, to że mieli ojca i matkę, którzy rozwijali się razem, czyniąc siebie nawzajem bardziej mężczyzną i bardziej kobietą!"- zakończył swoją refleksję Ojciec Święty.

Ojciec Święty przywitał się jak zwykle z obecnymi na placu pielgrzymami na następnie na podium z kilkoma parami, w tym jedną z Polski. Słowa powitania skierował do niego przewodniczący Papieskiej Rady ds. Rodziny, abp Vincenzo Paglia. W swoim słowie zaznaczył, że na propozycję spotkania z Franciszkiem odpowiedziało znacznie więcej narzeczonych, niż oczekiwano i zamiast w auli Pawła VI trzeba je było zorganizować na placu św. Piotra. Przypomniał postać św. Walentego, biskupa Terni z IV wieku. Zaznaczył, iż zebrani w Watykanie młodzi gotowi są iść wbrew utartym schematom, i pragną żyć nie budując na egoizmie, lecz na darze z siebie na całe życie. Wskazał na konieczność odpowiedniej polityki wspierającej rodzinę ze strony władz odpowiedzialnych za życie publiczne.

Następnie pytania zadały papieżowi trzy pary narzeczonych. Pierwsza z nich prosiła Franciszka o wyjaśnienie, jak przezwyciężyć lęk przed ślubowaniem sobie miłości na zawsze.

Odpowiadając Ojciec Święty wyraził zrozumienie dla lęków, w czasach gdy wszystko zmienia się tak szybko, nic nie trwa długo. Mentalność taka prowadzi wielu przygotowujących się do małżeństwa do deklaracji w rodzaju: "Jesteśmy razem tak długo, jak długo trwać będzie miłość". Czy miłość jest tylko uczuciem, stanem psychofizycznym? - zapytał papież. Zaznaczył, że miłość jest relacją, czymś, co się rozwija, trochę tak, jak buduje się dom. "Zaś dom buduje się wspólnie - nigdy samemu!" - podkreślił Franciszek.

Wyjaśnił dalej, że chodzi tu o sprzyjanie rozwojowi. "Drodzy narzeczeni, przygotowujecie się do tego, by wspólnie się rozwijać, by wspólnie budować ten dom, żeby na zawsze mieszkać razem. Nie chcecie budować go na piasku uczuć, które przychodzą i odchodzą, ale na skale prawdziwej miłości, tej miłości, która pochodzi od Boga" - stwierdził papież. Dodał, że na tym planie miłości rodzi się rodzina, pragnąc być miejscem miłości, pomocy, nadziei i wsparcia. "Pragniemy aby, tak jak miłość Boga jest trwała i na zawsze, tak też miłość budująca rodzinę, była trwała i na zawsze. Proszę was, nie możemy ulec «kulturze tego, co prowizoryczne»! - zaapelował Ojciec Święty.

Następnie papież zastanawiał się jak leczyć tę bojaźń przed ślubowaniem miłości na zawsze. Wskazał, że po pierwsze powierzając się każdego dnia Panu Jezusowi, rozwijając wymiar duchowy swego życia, dbając o wspólny rozwój duchowy, stając się ludźmi dojrzałej wiary. Wyjaśnił, że "na zawsze" to nie tylko kwestia trwania. "Małżeństwo jest udane nie tylko wówczas, kiedy trwa, ale ważna jest jego jakość. Bycie razem i umiejętność kochania się na zawsze jest wyzwaniem małżonków chrześcijańskich" - powiedział Franciszek. Nawiązał do cudu rozmnożenia chlebów. "Także w waszym wypadku Pan może pomnożyć waszą miłość i dać ją wam świeżą i dobrą każdego dnia. Ma jej nieograniczone zasoby! To On wam daje miłość, tkwiącą u podstaw waszego związku i każdego dnia ją odnawia, umacnia. Czyni ją jeszcze większą, kiedy rodzina wzrasta wraz z dziećmi. Na tej drodze ważna i konieczna jest modlitwa. Zawsze on za nią, a ona za niego i obydwoje razem" - stwierdził Ojciec Święty, zachęcając by prosili Jezusa o pomnożenie swej miłości.

Papież przypomniał, że w Modlitwie Pańskiej mówimy: "Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj" i zachęcił, aby narzeczeni nauczyć się modlić: "Naszą miłość powszednią daj nam dzisiaj!". Następnie odmówił tę modlitwę ze wszystkimi narzeczonymi obecnymi na placu św. Piotra. Dodał, że jest to modlitwa zarówno narzeczonych jak i małżonków. "Im bardziej będziecie się Jemu powierzać, tym bardziej wasza miłość będzie «na zawsze», zdolna do odnawiania się i przezwycięży wszelką trudność" - zapewnił Franciszek.

Drugie pytanie dotyczyło duchowości życia małżeńskiego.

Ojciec Święty podkreślił, że życie razem jest sztuką i wymaga nauczenia się trzech słów: "czy mogę?", "dziękuję" i "proszę o wybaczenie".

Mówiąc o pierwszym - zapytaniu "czy mogę?" papież zaznaczy, że wyraża ono prośbę o możliwość wejścia w życie drugiej osoby z szacunkiem i wrażliwością. Musimy nauczyć się pytać: czy mogę to uczynić? Czy chcesz, żebyśmy tak zrobili? abyśmy podjęli tę inicjatywę, tak wychowali nasze dzieci? Czy chcesz, żebyśmy dziś wieczór wyszli na miasto? ... Oznacza to więc proszenie drugiej osoby o pozwolenie, aby uprzejmie wejść w życie drugiej osoby. "Prawdziwej miłości nie narzuca się zawziętością i agresywnością" - podkreślił Franciszek, dodając, że uprzejmość umacnia miłość. "A dziś w naszych rodzinach, w naszym świecie, często brutalnym i aroganckim, potrzebujemy znaczenie więcej uprzejmości, której zaczynamy uczyć się w domu" - stwierdził Ojciec Święty.

Następnie papież podkreślił znaczenie słowa "dziękuję" i postawy wdzięczności, dziękowania sobie nawzajem, gdyż wdzięczność jest kwiatem rosnącym na szlachetnej ziemi. Dla rozwoju tego kwiatu potrzebna jest szlachetność duszy. "W waszej relacji, a jutro w życiu małżeńskim, ważna jest podtrzymywanie żywej świadomości, że druga osoba jest darem Boga, a za Boże dary się dziękuje" - powiedział Franciszek. Dodał, że umiejętność ta pozwala na pomyślny rozwój życia małżeńskiego.

Trzecie słowo, na którym zatrzymał się papież to: "proszę o wybaczenie". Zaznaczył, że każdy z nas popełnia w życiu błędy i dlatego musimy się nauczyć słowa "przepraszam". Zazwyczaj jednak każdy z nas gotów jest oskarżać innych i usprawiedliwiać siebie, a zaczęło się to już od historii pierwszych rodziców, którzy po upadku oskarżali siebie nawzajem. Ten instynkt jest źródłem wielu katastrof. "Nauczymy się rozpoznawać nasze błędy i przepraszać" - zachęcił Franciszek i wskazał, że także w ten sposób rodzina chrześcijańska się rozwija, tym bardziej, że wiemy, iż nie ma idealnych rodzin, mężów czy żon a tym bardziej teściowych. Wskazał, że Pan Jezus, który nas dobrze zna, uczy nas, abyśmy nigdy nie kończyli dnia bez proszenia o przebaczenie, aby pokój powrócił do naszego domu, do naszej rodziny, gdyż następnego dnia znacznie trudniej będzie się jednać. "Jeśli nauczymy się prosić o przebaczenie i przebaczyć sobie nawzajem, to małżeństwo będzie trwało, będzie się rozwijało" - zapewnił Ojciec Święty.

Trzecie pytanie dotyczyło tego, jak dobrze przeżywać sakrament małżeństwa oraz wesele.

Papież zachęcił, aby było to nade wszystko prawdziwe święto chrześcijańskie, a nie impreza światowa. Przypomniał opis uczty w Kanie Galilejskiej, kiedy na prośbę Maryi Pan Jezus dokonał pierwszego cudu i zamienił wodę w wino. "To ma także miejsce podczas każdego wesela: to, co uczyni pełnym i głęboko prawdziwym wasze małżeństwo to obecność Pana, który się objawia i daje swą łaskę. To Jego obecność daje «dobre wino», to On jest tajemnicą pełnej radości, tej która prawdziwie rozpala serce" - powiedział Franciszek.

Jednocześnie Ojciec Święty zachęcił, aby małżeństwo jakie zawrą obecni dziś w Watykanie narzeczeni było wstrzemięźliwe i uwypuklało to, co jest naprawdę ważne. Zauważył, że często wiele uwagi przywiązujemy do oznak zewnętrznych, takich jak kwiaty, zdjęcia itd. Są one ważne jedynie wówczas, gdy potrafią wskazać prawdziwą przyczynę radości: Boże błogosławieństwo dla miłości nowożeńców. "Sprawcie, aby tak jak wino w Kanie Galilejskiej znaki zewnętrzne waszego święta ujawniały obecność Pana i przypominały wam i wszystkim obecnym źródło i przyczynę waszej radości" - podkreślił papież

Na zakończenie Franciszek wskazał, że małżeństwo jest także codzienną pracą, rozwijaniem w sobie nawzajem człowieczeństwo. Chodzi o wspólny rozwój, będący współpracą małżonków z Panem Bogiem. "A dzieci otrzymają w spadku, to że mieli ojca i matkę, którzy rozwijali się razem, czyniąc siebie nawzajem bardziej mężczyzną i bardziej kobietą!"- zakończył swoją refleksję Ojciec Święty.

Źródło: http://gosc.pl/doc/1884702.Walentynki-z-Franciszkiem

Video tutaj: WP.PL

Duszpasterstwo Rodzin
Diecezji Pelplińskiej

Kuria Diecezjalna Pelplińska
Pokój 202
Ul. Biskupa Dominika 11
83-130 Pelplin

Więcej: kontakt

Tagi