Czy płeć można zmienić?

Droga Redakcjo Pielgrzyma

Uczestniczyłam ostatnio w spotkaniu kilku osób, wiekowo moich rówieśników, około 30-latków, gdzie dyskusja zeszła na temat zmiany płci. Głosy były różne. Niektóre osoby dopuszczały możliwość takiej zmiany (...). Padały przykłady. Argumentowano, że człowiek jest wolny i ma prawo być kim chce. Jak refren wracała sprawa „płci psychicznej". Ta miałaby być rzeczą najważniejszą. Według niej człowiek powinien orientować swoje życie i mieć do tego prawo.
Po tej dyskusji pozostałam mocno zniesmaczona, bo mimo iż osobiście jestem przeciwniczką takich zabiegów, to jednak nie miałam wystarczających argumentów, aby przekonać moich oponentów. Proszę o podpowiedź.
Małgorzata M.

 

Ludziom o anarchicznej koncepcji wolności wydaje się, że wszystko mogą i na wszystko mają wpływ. To nieprawda. Jest wiele rzeczy, o których nie możemy decydować, nie mamy też możliwości wyboru. Kto z nas wybrał sobie np. rodziców? Podobnie i płeć. To nie sprawa wyboru. To dar Boży.
W całej tej dyskusji na temat „zmiany płci", co rozumiem: była żeńska a zmienia się na męską lub odwrotnie, popełnia się fundamentalny błąd pojmując najczęściej płeć jako sferę genitalno-hormonalną. W konsekwencji po tej linii idą też i „zmiany". Płeć natomiast w swoim wymiarze podstawowym i determinującym to nie tyle kwestia genitalna czy hormonalna co GENETYCZNA. Mówiąc najprościej, to część DNA w każdej komórce, nie wyłączając komórek kości, paznokci, czy włosów, w których zakodowane jest kim jesteśmy: mężczyzną, czy kobietą. W następstwie tego zapisu genetycznego, który jest już w zygocie, a później w każdej komórce, pojawiają się narządy. Dalszą konsekwencją jest dopiero „płeć psychiczna", która nie pojawia się z powietrza, czy tym bardziej z wyboru, ale jest zdeterminowana uprzednio zaistniałą sferą cielesną. Psychika nie jest nigdy wcześniejsza od sfery somatycznej. Punkt odniesienia, co do czego dopasowywać, jest więc oczywisty. Nie stopę „przycinać" do przypadkowego buta, który się podoba, lecz but dopasować do stopy. Najpierw jest stopa, potem but.
Podejrzewam, że oponenci podając pani przykłady „zmiany płci" nie mówili o wymianie części DNA w każdej komórce ludzkiego ciała, co byłoby rzeczywiście zmianą płci, chociaż czynnością niemoralną, lecz opowiadali, że coś komuś obcięto, przyszyto, przerobiono lub plastycznie poprawiono. To nie jest żadna zmiana płci. Ludzie z powodu chorób też tracą organy typowo męskie, czy żeńskie co nie oznacza, że tracą płeć, gdyż mają ją zapisaną w każdej komórce. Podobnie z hormonami.
Uważajmy też na medycynę, której brak konsekwencji. Sytuacja wygląda dziś tak: wyobraźmy sobie dwóch mężczyzn cierpiących na chorobę psychiczną. Jeden twierdzi, że jest Napoleonem, a drugi, że jest kobietą. Pierwszego medycyna nie przerabia na Napoleona lecz poddaje go leczeniu psychiatrycznemu. Drugiego, o dziwo, traktuje jako normalnego i do chorej głowy dopasowuje zdrowe ciało. Tak, tak – i medycyna może być chora. Wtedy, kiedy traci punkty odniesienia, zainfekowana jest ideologiami lub „poprawnością polityczną".
ks. JANUSZ KROPIEWNICKI

Duszpasterstwo Rodzin
Diecezji Pelplińskiej

Kuria Diecezjalna Pelplińska
Pokój 202
Ul. Biskupa Dominika 11
83-130 Pelplin

Więcej: kontakt

Tagi